piątek, 25 marca 2016

Rozdział 1- ,,Przegrywają Ci, którzy nie próbowali walczyć.''

Leżałam na moim łóżku i patrzyłam w sufit. Przede mną jeszcze jakieś koronowanie. Jest godzina 16:00 a ja już chce spać. Niektóre dziewczyny marzą o tym by stać się księżniczką, a więc ja z chęcią się zamienię. Dlaczego właśnie ja musiałam zostać tą princesską. Nagle usłyszałam pukanie.
- Proszę - westchnęłam. Do pokoju weszła moja mama z Robertem (był to mój osobisty lokaj). Podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Catharine.. Pora się szykować. Koronowanie Isabelli nie może czekać - rzekła kobieta - Robert zaprowadzi Cię do krawca.. Tam czeka na Ciebie suknia - dodała. 
- Znowu jest długa? - spytałam. 
- Tak.
- Czy chociaż raz nie może być bynajmniej do kolan?! - stękałam.
- A czy ty chociaż raz możesz nie marudzić? - odparła, na co ja wywróciłam teatralnie oczami. Kobieta pokiwała głową i z gracją wyszła. Zostałam sama z Robertem. 
- No chyba musimy iść - uśmiechnął się. 
- Niestety tak - chwyciłam go pod ramię (jak zawsze) i skierowaliśmy się ku krawcowi. Gdy weszliśmy do wielkiej sali w której było wielkie zamieszanie, gdyż każdy z mojej rodziny miał mieć uszyty strój, w rogu na manekinie wisiała piękna miętowa suknia.

Domyśliłam się, że była dla mnie, ponieważ była bardzo zgrabna a ja byłam najzgrabniejszą osobą w pałacu.Każde ubranie musiałam mieć szyte gdyż w sklepach nawet najmniejsze rozmiary były na mnie za duże. Podeszłam do manekina i dotknęłam delikatnie materiał. 
- Witam moją panienkę! - usłyszałam donośny głos. Odwróciłam się.
- Matthias! -krzyknęłam i odjęłam mężczyznę. 
- Widzę, że suknia się podoba - podsumował. 
- I to bardzo, jest naprawdę śliczna. Dziękuje Ci - rzekłam uśmiechając się. 
- To na co czekasz? Przymierzamy! - krzyknął zadowolony. Weszłam do pomieszczenia zsunęłam z siebie poprzednią sukienkę, a założyłam nowo uszytą. Wyszłam z kantorku. 
- I jak? - za pozowałam niczym modelka. Wokół rozległy się brawa i gwizdy na co zaśmiałam się cicho. Matthias życzył mi powodzenia. Po czym przyszedł czas na te chwilę. Zebrało się naprawdę mnóstwo osób. Ja i moja rodzina staliśmy jeszcze za wielką materiałową szatą. 
- Przed państwem jej wysokość Królowa Elissa - powiedział jeden ze staży. Po jego wypowiedzi orkiestra zagrała na trąbkach krótką melodie. Podobnie było z innymi w tym również ze mną. Siedziałam już w ,,tronie'' na wysokim podeście skąd mogłam obserwować wszystkich gości. Moi rodzice zaczęli o czymś gadać, nie słuchałam ich więc nie wiem o czym gadali. Ja uważnie przyglądałam się gościom. Mogę ich podsumować jednym słowem: ,,sztywniacy''. Siedzieli z grobowymi minami jakby to był pogrzeb nie koronowanie. Rozglądałam się dalej. Nagle mój wzrok spoczął na radosnym blondynie. Jego uśmiech bardzo się odznaczał, gdyż jako jedyny się uśmiechał. 

Mój wzrok skupił się jedynie na nim. W pewnym momencie blondyn spojrzał na mnie. Nasze wzroki się spotkały. Blondyn podniósł dwukrotnie brwi nadal się uśmiechając. Szybko odwróciłam wzrok na moich rodziców. 
- Isabella prosimy Cię o zabranie głosu - powiedziała moja mama. Do mikrofonu podeszła wysoka szatynka. Zaczęła głosić swoją przemowę. Mój wzrok z powrotem przeniósł się na blondyna. On obserwował mnie uważnie, przeanalizował mnie od stóp go głów i znów się uśmiechnął. Spojrzałam na niego z wyrazem twarzy: ,,O co Ci chodzi człowieku?!''. Nagle chłopak wstał i zaczął iść w naszą stronę. Mój wyraz twarzy zamienił się na: ,,Cokolwiek chcesz zrobić, nie rób tego!''. Ręce zaczęły mi się pocić, a chłopak był coraz bliżej. Boże, ale będzie afera w mediach jak on coś głupiego zrobi... 




Mam nadzieję, że ten rozdział zachęci Was do dalszego czytania :) 
Aby być na bieżąco kliknij przycisk ,,obserwuj'' 
Podoba się?



Czytasz= Komentujesz.
Komentujesz= Motywujesz.






1 komentarz:

  1. Rewelacyjny rozdział :D
    Strasznie mnie ciekawi, co wymyśli Ross. Wybacz, że taki krótki kom, ale bardzo się spieszę ;-;
    Czekam na next :3
    Pozdrawiam,
    Inna

    OdpowiedzUsuń